Niby zwykła czynność - czytanie dziecku bajki na dobranoc. Jest w tym jednak coś nadzwyczajnego, bezcennego i zadziwiającego. Któż z nas nie słyszał choć raz o Koziołku Matołku?? Mało tego, prawie każdy wie jak wyglądał, jakie miał przygody i skąd zaczynał swoje podróże.. Dziś wieczorem dopadł mnie melancholijny nastrój. Książka wydana w latach 30. Ktoś czytał te słowa na tych kartkach mojej babci, później mamie, mi no a teraz mojej córeczce. Takie rodzinne, pokoleniowe sprawy zawsze wzbudzają we mnie podziw. Podziw dla tej książki, że mimo wielu sklejeń taśmą, przeprowadzek i właścicieli - ona nadal istnieje. Tuliła do snu swą treścią tak wiele dzieciątek. Fascynujące!I choć minęło ponad 70 lat wciąż Koziołek Matołek z Pacanowa ma magiczną moc i .. usypia każde dziecko :)
Z takich sentymentalnych rzeczy, przekazywanych z rąk do rąk posiadam jeszcze skórzaną torebkę kopertówkę, różaniec, książeczkę z modlitwami, parę monet i chusteczkę - a to wszystko po prababci, która to wszystko trzymała w ręce gdy zabrali ją na Syberię. Prawie bym zapomniała - jest jeszcze obrus - pojawia się na stole zawsze na święta, by pamiętać..
Ciekawa jestem jakie Wy macie skarby?
pozdrawiam